Content marketing

Wartościowa treść w branży e-commerce

Sieci afiliacyjne w Polsce – raport Interaktywnie.com

0

„Wydawcom brakuje wiedzy i zaangażowania, by w pełni skorzystać na współpracy z sieciami afiliacyjnymi. A bez tego – ich zyski są niewielkie” – jak czytamy we wstępie do najnowszego raportu Interaktywnie.com o sieciach afiliacyjnych i stanie polskiej afiliacji. Czy tak jest? Czy tylko wydawcy są „leniwi”?

Pamiętam, jak dekadę temu – gdy tworzyłem ten portal i działałem aktywnie w programach partnerskich – zacząłem oferować to rozwiązanie dużym firmom, jako narzędzie o wielkim potencjale… a te firmy traktowały to wówczas jako zabawę młodzieży w pseudo-biznes. A teraz? te same firmy uczestniczą we wszystkich większych sieciach afiliacyjnych i mało tego, mają własne programy bo je na to stać. I nikt nie mówi już, że to zabawa dla gimbusów.

Postanowiłem napisać krótki komentarz do tego raportu, gdyż jestem w temacie i na bieżąco – ostatnie zajęcia przed sesją zimową na jednej z uczelni krakowskich prowadziłem właśnie z „Programów afiliacyjnych i lojalnościowych”…

Nie ma sensu przytaczać danych raportu – tego możecie i nawet powinniście dowiedzieć się sami czytając raport. Nie jest długi, a można go pobrać pod tym linkiem: Raport – sieci afiliacyjne 2015.

Główne przesłanie raportu można zamknąć w trzech cytatach:

Wydawcom brakuje wiedzy i zaangażowania, by w pełni skorzystać na współpracy z sieciami afiliacyjnymi. A bez tego – ich zyski są niewielkie.

Wydawcy za mało korzystają z know-how sieci afiliacyjnych, a mianowicie powinni rozmawiać z sieciami o trendach, o tym, co pozwoli im zwiększać zyski czy zgłaszać pomysły, które chcieliby przedstawiać klientom. Powinni się też bardziej otwierać na sugestie sieci afiliacyjnych, przecież zależy im na tym, żeby zarabiali jak najwięcej – dopowiada Bartosz Kowalczyk z SalesMedia

oraz

Poza specjalistycznymi wydawcami i nielicznymi blogerami, którzy odkryli, jak dużo można zarobić w tym modelu, nie ma wielu przykładów. Najgorzej na tym polu jest w przypadku dużych wydawców, dla których afiliacja to głównie display, linki tekstowe, a nie wykorzystują oni np. potencjału content marketingu – twierdzi Marcin Michalski z NetSales

Leniwi wydawcy…

Pierwsze dwa cytaty odnoszą się w zasadzie do tego, że nie najlepsza sytuacja tej formy marketingu leży po stronie wydawców, którym „brakuje wiedzy i zaangażowanie” i w dodatku mało korzystają z know-how sieci. O ile tego ostatniego nie jestem w stanie zweryfikować i wierzę na słowo, o tyle można polemizować z pierwszymi dwiema rzeczami.

Może nie tyle polemizować, ale warto się zastanowić dlaczego tak jest!

Brak wiedzy – to wynika wg mnie jeszcze z małej świadomości i popularności tego typu działań. Poza tym nie można oczekiwać, że Wydawcy będą dobrze orientować się w każdej formie marketingu. Są oczywiście tacy, którzy mają kadrę lub sami liznęli tematu, więc będą wiedzieli znacznie więcej i będą zaangażowani… ale to będzie zawsze ten mniejszy procent całości.

Bardziej martwiłbym się drugą sprawą – zaangażowanie. Wydaje mi się, że brak zaangażowania nie wynika z niechęci do działań, a w dużej mierze bierze się z formy przekazu marketingowego, jaki kierowany jest ze strony SIECI AFILIACYJNYCH, które kuszą wszystkie strony wielkimi zarobkami przy minimalnym wysiłku („prosta i efektywna forma – dla każdego”). Wiadomo, to jest marketing i nikt na głównej stronie nie wywali wielkimi literami informacji, że żeby zarobić – trzeba albo się napracować, albo mieć portal o dużym ruchu lub potencjale (np. bardzo zaangażowana niszowa grupa).

Zarówno Wydawcy jak i Reklamodawcy, wabieni krzykliwymi hasłami, niejednokrotnie szybko tracą zapał gdy tylko okazuje się, że jednak to trzeba coś robić… dużo sieci podaje np. ilość Wydawców, ale nikt nie ujawni już, ile jest tak naprawdę aktywnych (to jak z listami mailingowymi – ilość zapisanych nie jest równa z ilością tych, którzy faktycznie reagują na przekaz).

Wydaje się więc, iż organizatorzy programów partnerskich (programów afiliacyjnych) po części sami są sobie winni. Brak zaangażowania wynika z niskiej świadomości tej formy zarabiania (czy też ze strony Reklamodawców – tej formy promocji).

Jednostronny raport – gdzie Reklamodawcy?

Przeglądając komentarze pod wpisem o raporcie widać, iż kilku rzeczy w nim brakuje i pojawiają się zarzuty np. o tym, że większość wypowiedzi to wypowiedzi przedstawicieli firm, które opłaciły reklamę; czy, że brakuje trochę głównych graczy na rynku. To wszystko fakt… ale mi osobiście najbardziej brakuje tam perspektywy REKLAMODAWCÓW, a oni też mieliby sporo do powiedzenia o współpracy z sieciami, jak i o własnych wyobrażeniach, ale także (a może przede wszystkim) o tym, co oni od siebie powinni dawać, by program partnerski realnie odniósł sukces…

Tak tak – nie tylko od Wydawcy zależy sukces, nie tylko od jego pracy i wysiłku… Najczęściej marketing tego typu wygląda tak, że promuje się zwykłą KUPĘ OPAKOWANĄ W ŁADNY PAPIEREK… ale kupa zawsze pozostanie tylko kupą, nie ważne jaki papierek zastosuje Wydawca.

I teraz wracając do trzeciego cytatu: „Najgorzej na tym polu jest w przypadku dużych wydawców, dla których afiliacja to głównie display, linki tekstowe, a nie wykorzystują oni np. potencjału content marketingu„.

No tak, tylko TO NIE WYDAWCA decyduje, jakie narzędzie otrzymuje w danym programie. Dlaczego najczęściej to są linki i bannerki? bo takie rzeczy udostępnia „leniwy” Reklamodawca, a czasami to SIEĆ nie umożliwia funkcjonalnie dostarczenia bardziej zaawansowanego narzędzia. Przykładowo, by udostępnić partnerom takie rzeczy jak: widgety z wyszukiwarką, iframe z wyszukiwarką, API, czy nawet prosty generator linków partnerskich, w większości przypadków trzeba napisać własny program partnerski udostępniający te narzędzia, bo sieci dla pojedynczych Reklamodawców nie będą inwestować w rozwój.

Co do content marketingu – to jak wspomniałem, z niczego nie da zrobić się czegoś wielkiego (albo przynajmniej nie zawsze się to udaje). Co z tego, że Wydawcy będą się starać skoro najczęściej:

  • nie dostają nawet profesjonalnych materiałów, z których można byłoby tworzyć dobry content (brak zdjęć produktów, wizualizacji, grafik, opisów, itp.)
  • Reklamodawca nie ma nawet profesjonalnie przygotowanego contentu na własnej stronie
  • strony, które się promuje są po prostu źle przygotowane pod kątem sprzedażowym
  • na stronach docelowych brak wartościowego contentu informacyjnego – promować można bowiem nie tylko konkretny produkt, ale np. ciekawy artykuł o produkcie
  • i można by tak wymieniać i wymieniać

Nie mówię, że wina leży wyłącznie po stronie Reklamodawców – wina leży po każdej ze stron… ewidentnie brak jest tutaj współpracy.

Chciałem jedynie zgłosić swoje wątpliwości co do przedstawienia w raporcie tylko jednej strony medalu, gdyż to nie przedstawia pełnego obrazu sytuacji i problemów, jakie wiążą się z wykorzystania formy jaką jest marketing afiliacyjny…

Postaram się w najbliższym czasie przygotować artykuł na temat dobrych praktyk po stronie Reklamodawców, które mogliby stosować do zwiększania efektywności działań afiliacyjnych – może to da początek kolejnym takim publikacjom a przy okazji zwiększy świadomość tego, co można zrobić i co mogłoby być do tego potrzebne.

O autorze

mm

Piotr Zając

Wielki fan badań użyteczności serwisów internetowych. Interesują go wrażenia, jakich doświadczają użytkownicy stron, a przez swoją pracę dąży do tego, by były one maksymalnie pozytywne. Tworzenie to nieodłączny element jego życia - prywatnie buduje dom, zawodowo kreuje projekty, na równie solidnych fundamentach. Zawsze osiąga cel, bo wie jak opracować strategię. Nie osiada na laurach, twierdzi że zawsze można lepiej i więcej, dlatego jego projekty są coraz doskonalsze. W międzyczasie – którego ma coraz mniej – wykłada na uczelniach wyższych, dzieląc się wiedzą i pasją ze swoimi studentami.

Zostaw komentarz

Brak komentarzy

Test skuteczności „inteligentnego SPAMU”

Wytrawni użytkownicy Sieci znają tę historię. Dla młodszych stażem pozwolę sobie ją przypomnieć… w telegraficznym skrócie oczywiście. Na początku była sobie mielonka wyprodukowana przez Hormel ...